sport.krakow.pl »
Aktualności »
Agnieszka Radwańska znów skończyła w ćwierćfinale: Dwa w jednym
Agnieszka Radwańska znów skończyła w ćwierćfinale: Dwa w jednym
Krakowskiej tenisistce Agnieszce Radwańskiej, rozstawionej z „ósemką”, nie udało się we wtorek awansować do pierwszego w karierze wielkoszlemowego półfinału w grze pojedynczej. Na korcie centralnym turnieju Australian Open - Rod Laver Arena – poniosła porażkę z Białorusinką Wiktorią Azarenką (nr 3) 7-6 (7-0), 0-6, 2-6.
Było to już dziesiąte spotkanie tych zawodniczek w profesjonalnej rywalizacji, siódme zwycięstwo zanotowała Azarenka.
W pierwszym secie, trwającym 57 minut, każda z tenisistek czterokrotnie przełamała serwis przeciwniczki, Obie popełniły wiele niewymuszonych błędów, ale Polka potrafiła wykorzystać siłę uderzeń Białorusinki.
Potem rozpoczął się drugi akt widowiska - już pod wyraźne dyktando Wiktorii, która dokładniej serwowała i wprowadziła do swojej gry nowe elementy taktyczne. W tej części meczu był jednak taki moment, że sytuacja mogła się odwrócić na korzyść Radwańskiej. W siódmym gemie, przy stanie 4-2 dla Azarenki i jej podaniu, Agnieszka prowadziła 40-15, lecz zaprzepaściła szansę na zmniejszenie dystansu punktowego i nawiązanie walki.
Po trudach poprzednich występów w Melbourne krakowianka założyła bandaż na prawe udo, nie sprawiała jednak wrażenia, że utrudnia jej to poruszanie się po korcie.
Wiktoria Azarenka po 121 minutach gry świętowała swój drugi singlowy półfinał w Wielkim Szlemie, poprzednio dokonała tego w Wimbledonie-2011. Być może, tym razem osiągnie jeszcze więcej, choć na drodze do finału przyjdzie jej zmierzyć się z broniącą tytułu Belgijką Kim Clijsters (nr 11), która we wtorek pokonała liderkę światowego rankingu Polkę z duńskim paszportem Karolinę Woźniacką 6-3, 7-6 (7-4).
Agnieszka Radwańska w Australian Open powtórzyła wyniki z 2008 i 2011 roku, obroniła punkty w klasyfikacji WTA i dzięki temu za kilka dni awansuje na 6. miejsce - najwyższe w zawodowej karierze. Należy dodać, że wcześniej wystąpiła także w ćwierćfinale gry pojedynczej w Wimbledonie (2008 i 2009).
W pierwszym secie, trwającym 57 minut, każda z tenisistek czterokrotnie przełamała serwis przeciwniczki, Obie popełniły wiele niewymuszonych błędów, ale Polka potrafiła wykorzystać siłę uderzeń Białorusinki.
Potem rozpoczął się drugi akt widowiska - już pod wyraźne dyktando Wiktorii, która dokładniej serwowała i wprowadziła do swojej gry nowe elementy taktyczne. W tej części meczu był jednak taki moment, że sytuacja mogła się odwrócić na korzyść Radwańskiej. W siódmym gemie, przy stanie 4-2 dla Azarenki i jej podaniu, Agnieszka prowadziła 40-15, lecz zaprzepaściła szansę na zmniejszenie dystansu punktowego i nawiązanie walki.
Po trudach poprzednich występów w Melbourne krakowianka założyła bandaż na prawe udo, nie sprawiała jednak wrażenia, że utrudnia jej to poruszanie się po korcie.
Wiktoria Azarenka po 121 minutach gry świętowała swój drugi singlowy półfinał w Wielkim Szlemie, poprzednio dokonała tego w Wimbledonie-2011. Być może, tym razem osiągnie jeszcze więcej, choć na drodze do finału przyjdzie jej zmierzyć się z broniącą tytułu Belgijką Kim Clijsters (nr 11), która we wtorek pokonała liderkę światowego rankingu Polkę z duńskim paszportem Karolinę Woźniacką 6-3, 7-6 (7-4).
Agnieszka Radwańska w Australian Open powtórzyła wyniki z 2008 i 2011 roku, obroniła punkty w klasyfikacji WTA i dzięki temu za kilka dni awansuje na 6. miejsce - najwyższe w zawodowej karierze. Należy dodać, że wcześniej wystąpiła także w ćwierćfinale gry pojedynczej w Wimbledonie (2008 i 2009).
JS/ZIS
loguj
rejestruj


















